Przewiń do góry
pexels-pixabay-414916

Tetris historyczny

Recenzja „Cywilizacji" Laurenta Bineta

Magdalena Narewska

Podróżując po Ameryce Łacińskiej, nie sposób nie natknąć się na pewną książkową pozycję. Przewija się ona w rozmowach hostelowych gości, których drogi przecinają się w kolejnych obowiązkowych do zaliczenia punktach, wiodących wzdłuż dawnego szlaku Inków i dalej, po linii Andów oraz brzegów Pacyfiku i Atlantyku. Już sam jej tytuł zdradza, że lektura nie będzie należała do najprzyjemniejszych. ,,Las Venas Abiertas de América Latina(,,Otwarte żyły Ameryki Łacińskiej”) to eseistyczna książka naszpikowana faktami niekoniecznie powszechnie znanymi po przeciwległej stronie globu, wnikająca głęboko w społeczne tkanki latynoamerykańskiego organizmu, w którego DNA na stałe wpisała się kolonialna trauma. Jej autor, urugwajski dziennikarz Eduardo Galeano, zabiera w czytelnika w podróż przez wieki, opisując w detalach okrutne zderzenie kultur, którego pokłosiem są dzisiejsze problemy społeczno–ekonomiczne państw Ameryki Południowej – od maleńkiego Paragwaju po ogromną Brazylię.

Przedzierając się przez kolejne strony książki – co nie przychodzi łatwo, biorąc pod uwagę skalę nieszczęść – siłą rzeczy czytelnik zaczyna zadawać sobie pytanie: a co by było, gdyby…? To właśnie ono leżało u źródła narodzin stosunkowo młodego gatunku, który na świecie rozkwitł po zakończeniu drugiej wojny światowej, a w Polsce – na dobre – dopiero w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, napędzany upadkiem PRL-u. Można uznać, że historia alternatywna – kozioł ofiarny krytyków literackich – ma źródło w potrzebie przepracowania traumy. Poprzez przewałkowywanie alternatywnych scenariuszy, niejako oswaja się przecież ten autentyczny.

Laurenta Bineta trudno jednak posądzić o podobne motywacje; w zasadzie niełatwo je w ogóle odgadnąć. Tworząc alternatywną historię, której punktem wyjścia jest kolonizacyjna porażka Kolumba i jego załogi, autor koncentruje się na detalach. Wybiera chronologiczną – do granic możliwości – narrację, relacjonując dzień po dniu pierwsze dni najsłynniejszego kolonizatora na nieznanym terenie, a następnie przeprawę inkaskiego wodza przez Atlantyk i europejskie ziemie. Oprawia ją w ramę opowieści o Wikingach przecierających szlaki konkwisty, do której ma nigdy nie dojść, i alternatywnych przygód Cervantesa. Pamiętnikowo-kronikarska forma sprzyja rozbudowanym opisom zwyczajów, odzieży, rytuałów i posiłków, co dla pasjonatów historii z pewnością będzie stanowić wartość dodaną. Binet wykazuje się żelazną konsekwencją, operując stylistyką na pograniczu kroniki i legendy. W efekcie, do narracji szybko wkrada się monotonia.

cywilizacje

Cywilizacje
Laurent Binet
Przekład: Wiktor Dłuski
Wydawnictwo Literackie
Liczba stron: 432
Data premiery: 21 października 2020

Gra w historycznego tetrisa, którą na łamach powieści uprawia Binet, może być obiektem podziwu; niemniej, pewne niekonsekwencje nieco to utrudniają. Trudno oczywiście oczekiwać od autora poruszającego się w obszarze historii alternatywnych, że będzie wiernie trzymał się historycznych faktów. Biorąc jednak pod uwagę, że odmalowuje on sylwetki autentycznych postaci, zachowując wierność historycznym źródłom i autentycznym datom, zgrzyt w postaci przyspieszenia o dwa wieki jednego z kluczowych wydarzeń kłuje w oczy. Mowa o największym tsunami w europejskiej historii, które wespół z trzęsieniem ziemi i pożarem praktycznie unicestwiło Lizbonę – ówczesne centrum Starego Świata.

Binet traktuje ten przeniesiony w czasie motyw jako ozdobnik, dodający efektowności pierwszemu etapowi włóczęgi zdeterminowanej grupy Inków i Azteków. Czyż jednak nie byłoby ciekawiej powstrzymać się od tego narracyjnego skrótu i przyjrzeć Lizbonie, której już nie ma; lub też takiej, jaką być by mogła bez zastrzyku dobrobytu, zagrabionego przemocą daleko w selwie?

Cały odmalowywany przez Bineta świat widziany okiem przybyszy z Zachodu w zasadzie doskonale znamy z lekcji historii. Wędrując przez Europę, Inkowie i Aztekowie przyglądają się inkwizycji, procesom czarownic, kościelnym obrządkom i popijają wino, które leje się tu strumieniami. W ten sposób nie dowiadujemy się jednak wiele nowego o żadnej ze stron.

Wszystko to sprawiło, że trudno było mi nie ulec pokusie, by odpływać myślami podczas lektury, tworząc alternatywną historię historii alternatywnej przedstawionej w ,,Cywilizacjach”. Taką, w której faktycznie zaglądamy przybyszom do głowy, zamiast być zdani na łaskę niezbyt wylewnej, kronikarskiej narracji trzecioosobowej. I wreszcie taką, w której dowiadujemy się, jaka byłaby Europa, której kolonialne zapędy zostałyby stłumione w zarodku, bądź choćby opóźnione o kilka wieków; której historię napisaliby po części przybysze zza Atlantyku. Choć może już to, że powieść prowokuje do takich myślowych wycieczek, jest wartością samą w sobie?

Binet wykazuje się żelazną konsekwencją, operując stylistyką na pograniczu kroniki i legendy. W efekcie do narracji szybko wkrada się monotonia.

Owszem, interferencji nie brakuje: inkaski wódz zmienia zapis luterańskich ksiąg, aztecka piramida zdobi Luwr, a nieszczęsnego Pedro Pizarro, w innej wersji historii trzymającego pod konkwistadorskim butem peruwiański bezkres, inkaska księżniczka czyni swoim paziem. Co jednak dalej? Nie sposób nie nabrać apetytu na poznanie społeczno–ekonomiczno–politycznych implikacji w szerszej perspektywie. Mam na myśli choćby losy kościoła, sztuki czy mniejszości narodowych i seksualnych w kolejnych stuleciach. Sposób, w jaki prowadzona jest narracja, delikatnie to sugeruje, jednak odpowiedź pozostawiono w gestii czytelników.

Laurent Binet nie ma obowiązku wybiegać tak daleko w przyszłość. Widać, że fascynują go historyczne zawiłości, oraz że dysponuje wiedzą, którą nie sposób się nie pochwalić. Zręcznie umyka też ewentualnym zarzutom o cultural appropriation. Trudno jednak nie ulec wrażeniu, że w czasach, gdy w imię walki z systemowym rasizmem obalane są pomniki, potrzebujemy narracji bardziej wyrazistych i dookreślonych.

Magdalena Narewska (ur. 1994) – copywriterka, tłumaczka, filmoznawczyni współpracująca z Fundacją OFF Camera. Autorka tekstów prozatorskich, publikowanych m.in. w ,,Tlenie Literackim” i ,,Stronie Czynnej”. W wiecznym rozkroku między Polską a Portugalią, kinem a literaturą, naturą a kulturą.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies.