Przewiń do góry

Sklejka

Recenzja „Cicho, cichutko" Ignacego Karpowicza

Magdalena Narewska

Narracyjny kolaż najnowszej powieści Ignacego Karpowicza może wzbudzać sprzeciw. Niedbałe przeszycia tej historii widać jak na dłoni – naiwnością byłoby jednak sądzić, że zabieg ten jest wypadkiem przy pracy. Zdaje się raczej wynikać z wniosków, do jakich można dojść po lekturze pierwszej, najbardziej osobistej części książki – śmierć jest bezsensowna, nielogiczna i wymyka się ramom, normom i językowi przyklejonemu do życia.

Najbardziej katartycznym sposobem na opisanie śmierci bliskiej osoby okazuje się tutaj nie rygorystyczny reżim prawdy, a kreacja. Karpowicz pozwala sobie w niej na rozbrajająco szczere fragmenty, by za chwilę skryć się za parawanem fikcji. Strategia ta jest zresztą jego znakiem rozpoznawczym. Tu jednak wchodzi na metapoziom, bo za fikcję służy prawda – choć z innego świata, w równym stopniu nieopisywalna.

Zbrodnię połaniecką, która posłużyła za kanwę drugiego segmentu powieści – opowieści Anny, przybranej matki Misia – podczas jednego ze spotkań autorskich Karpowicz określił mianem zdarzenia, które samo w sobie zdaje się unicestwiać literaturę. Czy stało się tak również i w tym przypadku? W pewnym sensie tak, choć zdaje się, że powodem jest nie sam ładunek historii, która w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku wstrząsnęła Polską, a raczej zastosowana w powieści konstrukcja narracyjna. Karpowicz zdecydował się koncept odwróconej sagi, współczesną historię umieszczając na początku. Zderzenie z ogromem nieuśmierzalnego bólu już na pierwszych stronach sprawia, że wszystko, co następuje potem, nie rezonuje tak, jak (chyba) powinno.

Pierwszej części, stanowiącej opis ostatnich chwil życia Misia z perspektywy jego przyjaciela, niektórzy zarzucają hermetyczność. Owszem – czytelnicy zostają wrzuceni w doświadczanie jego śmierci dość brutalnie i bez zbędnych wyjaśnień. Towarzysząc bohaterowi przez kilkadziesiąt stron w drodze ku nieuchronnemu, nie mamy szansy lepiej go poznać – ba, nawet z jego śmiercią zaznajamiamy się dość pobieżnie. Nie wydaje mi się jednak, aby stanowiło to przeszkodę we współodczuwaniu, o ile oprzemy się pokusie poszukiwania biograficznych tropów. Wtedy szkatułki anegdot można otwierać z rozczuleniem, a za precyzyjnym karpowiczowym językiem  – podążać z pełną świadomością ryzyka bólu, jaki może sprawić.

cichocichutko

Cicho, cichutko
Ignacy Karpowicz
Wydawnictwo Literackie
Premiera: kwiecień 2021

Zderzenie z ogromem nieuśmierzalnego bólu już na pierwszych stronach sprawia, że wszystko, co następuje potem, nie rezonuje tak, jak (chyba) powinno.

Świadomość literackiego kunsztu, podobnie jak i przy poprzednich powieściach, i tutaj łączy miłośników i krytyków Karpowicza. Trudno odmówić autorowi pamiętnej ,,Sońki” językowego wyrafinowania. I choć miejscami formie zdarza się przerastać treść, nic w tym dziwnego, skoro skrojono ją z taką pieczołowitością. Towarzyszący bliskiej osobie w odchodzeniu narrator ewidentnie skrywa się za językowymi fajerwerkami – ma jednak do tego święte prawo. Niezręczność gęstego humoru, jakkolwiek obciążająca z perspektywy czytelnika, wzmacnia wydźwięk fragmentów odzierających przemijanie ze wszelkich  złudzeń. To przeszarżowanie miejscami drażni, jednak koniec końców, jest przecież emanacją emocjonalnych rozterek.

Trudno nie odnieść wrażenia, że w ramach pracy nad ,,Cicho, cichutko” powstały dwie osobne nowele, a decyzja o ich połączeniu w całość, choć obiecująca w swoim zamyśle, nie była do końca trafiona. W powstałej w ten sposób sklejce wyczuwa się pewien zgrzyt, który odwraca uwagę od tego, co w powieści najbardziej warte uwagi. Można jednak przeczytać ,,Cicho, cichutko”, traktując segmenty Misia i Anny jako osobne powieści. W takim wariancie lektury być może łatwiej będzie docenić precyzję i emocjonalność tej pięknej przecież prozy.

Magdalena Narewska (ur. 1994) – copywriterka, tłumaczka, filmoznawczyni współpracująca z Fundacją OFF Camera. Autorka tekstów prozatorskich, publikowanych m.in. w ,,Tlenie Literackim” i ,,Stronie Czynnej”. W wiecznym rozkroku między Polską a Portugalią, kinem a literaturą, naturą a kulturą.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies.