Przewiń do góry
sebald 22
Bookme Poleca:
Bookme Poleca:

Kto zagląda do książki, nie płacze


Recenzja „Opisu nieszczęścia”
W. G. Sebalda

Przyglądając się rynkowi wydawniczemu w Polsce można odnieść wrażenie, że w ostatnich miesiącach nastąpił u nas intrygujący boom na twórczość Sebalda (choć dzieje się to, oczywiście, tylko w określonych, zainteresowanych literaturą kręgach); co istotne, przez jakiś czas ten wybitny niemiecki pisarz, znany raczej przedstawicielom twórczych środowisk niż szerokim kręgom czytelników, był po prostu w Polsce trudno dostępny, a egzemplarze jego powieści funkcjonowały na rynku jako nieosiągalne białe kruki (jeszcze do niedawna książki Niemca potrafiły kosztować na Allegro nawet kilkaset złotych). Dziś, w dużej mierze dzięki Wydawnictwu Ossolineum, które zaanonsowało serię wznowień najwybitniejszych dzieł niemieckiego prozaika, problem ten zdaje się powoli dezaktualizować, a wcale nie tak obfita spuścizna literacka Sebalda ma szansę trafić do rąk pasjonatów słowa pisanego. Zbiór esejów Opis nieszczęścia w znakomitym tłumaczeniu Małgorzaty Łukasiewicz jest dla czytelników dostępny od stycznia i to pierwsza pozycja wydana w ramach zapowiedzianego cyklu (drugą z nich jest wybitne Austerlitz, które zostało wydane końcem maja).

„Można szukać klucza interpretacyjnego do „Opisu nieszczęścia”, ale – moim zdaniem – lepiej zdać się na intuicję i zaufać sile sebaldowskiej frazy, która broni się sama.”

Opis nieszczęścia
W. G. Sebald
Wydawnictwo Ossolineum

Opis nieszczęścia. Eseje o literaturze
W. G. Sebald
Tłumaczenie: Małgorzata Łukasiewicz
Liczba stron: 288

Eseje zawarte w książce pochodzą z tomów Die Beschreibung des Unglücks (1985), Unheimliche Heimat (1991) oraz Logis in einem Landhaus (1998) stanowią krytyczno-eseistyczną próbę przyjrzenia się tekstom cenionych przez Sebalda, głównie austriackich literatów: Arthura Schnitzlera, Eliasa Canettiego, Thomasa Bernharda, Josepha Rotha, Jeana Améry’ego,  Roberta Walsera, ale też Jean-Jacquesa Rousseau czy Franza Kafki (nomen omen jednego z nielicznych twórców, którego fraz Sebald nie krytykował). To ciekawa konfrontacja: autor, sam słynący z niezwykle zniuansowanych, erudycyjnych opisów i kunsztownego stylu,  występuje tu w roli krytycznoliterackiego analityka. I robi to – oczywiście – gęsto, wnikliwie i po swojemu. Zmiana perspektywy z autorskiej na zewnętrzną w wypadku Sebalda nigdy nie jest drogą na skróty; krytyka w jego wydaniu to krytyka intertekstualna i czuła na detal, uparcie dążąca do rozwikłania zapętlonych wątków i historycznych tropów, nawet tych najbardziej ukrytych lub zawoalowanych, pomiędzy którymi autor uparcie szuka korelacji; to w końcu krytyka autotematyczna, prowadząca do refleksji na temat własnej twórczości i wyciągająca z powiększanych przez lupę zdań te elementy, które będą potem rozwijane w prywatnej działalności literackiej na zasadzie subtelnego palimpsestu.  Sebald-krytyk podchodzi do cudzych utworów przede wszystkim z uważnością i precyzją, choć jego spojrzenie i język – na przestrzeni lat – ulegają zmianie; pierwsze eseje cechuje akademicki dystans, z wiekiem jednak styl rozluźnia się i nabiera lekkości, a pozornie neutralna, uniwersytecka rzetelność ustępuje miejsca indywidualnemu spojrzeniu, czy wręcz swego rodzaju rozrzewnieniu. Można szukać klucza interpretacyjnego do Opisu nieszczęścia, ale – moim zdaniem – lepiej zdać się na intuicję i zaufać sile sebaldowskiej frazy, która broni się sama.

Czym jest więc owa próba „opisywania nieszczęścia, która została zapożyczona z tytułu pierwszego zbioru pisarza? Każdy z nas opisałby pewnie swoje nieszczęście inaczej; dla Sebalda jest to sposób na przezwyciężenie niemożliwego, to beznadziejnie konsekwentna i zbawiennie naiwna próba odnalezienia prawdy poprzez literaturę. Zresztą, jak twierdzi sam autor, już w opisywaniu nieszczęścia zawarta jest nadzieja jego przezwyciężenia; jest więc to de facto niezgoda na bezsens słów, bunt myślącej (i decydującej się na żywot pisarza) trzciny, chociaż często jest to walka żmudna, wymagająca, i – pewnie dla wielu – bezowocna. To przytaczana przez Sebalda opowieść o rabbim Chanochu, opowiadającym historię o zapłakanym chłopcu w chederze, któremu nauczyciel radzi wtedy: Patrz w książkę! Kto zagląda do książki, nie płacze”.

Tym nauczycielem może być dziś dla nas Sebald.

 

Asia z Bookme

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies.